Wszystko o koniach
Ostatnio dyskutowałam ze znajomą o tym czy JOIN UP poniża konia. Według niej tak. Ja natomiast uważam inaczej.
Dlaczego ta metoda ma niby poniżać konia? Bo staramy się być dowódcą w tym stadku, które tworzymy razem z wierzchowcem? Owszem, dowództwo powinno być, ale nie na zasadzie przymusu, a partnerstwa.
No ale do rzeczy.
Znajoma zarzuciła, że metoda ta powoduje obniżenie ego [?] konia, jego możliwości. Że, nie pozwala się otworzyć zwierzęciu na nasze propozycje. Ja jednak uważam, że podejmując dyskusję [gestami, wzrokiem tudzież podniesieniem lub obniżeniem energii] możemy zyskać bardzo dużo. Koń staje się otwarty na nasze propozycje, może rozważyć pomysł podejścia do nas i połączyć się w ten sposób. Przez co współpraca z nim jest czytelniejsza, lepsza i ogólnie obydwie strony chętnie wykonują powierzone im zadania.
Klacze alfa na wolności w również stosują tę metodę wyganiając ze stada młodocianych wyrostków, którzy krnąbrnie się zachowują. Sygnały, które przekazują klaczy alfa [nie jestem drapieżnikiem, jem trawę, więc jestem dla ciebie bezpieczny] są wstępem do dyskusji. Dlaczego więc mają poniżać?
Ostatnio edytowany przez Justa89 (2008-07-25 22:59:33)
Offline
Moim zdaniem jednak własnie w mniej więcej ten sposób działa join up. Koń nam ustępuje, bo musi ustąpić. W przeciwnym czasie będzie biegał tak długo aż zabraknie mu sił (na wolności byłby narażony na atak lwów czy innych drapieżców). Dlatego koń pokazuje swoją niższość w stadzie, poddaje się, ustępuje, po prostu musi.
Offline
W sumie masz rację, ale moim zdaniem coś takiego jak join up jest dyskusja pomiędzy koniem a człowiekiem. Koń ma wolny wybór. Albo się połączy albo nie. To od niego będzie zależało czy będzie chciał współpracować. A naszym zadaniem jest odczytanie sygnałów, które on przesyła nam podczas rozmowy nieartykułowanej.
Offline
Ale zrozum Justa, on MUSI się połączyć, prędzej czy później. Bo jeśli nie od razu, to będzie miał karę, będzie musiał biegać. Kiedyś tego nie rozumiałam. Ale tak własnie jest, i nikt mi nie powie, że to nie jest zmuszanie konia do poddania się. Właściwie podobna metoda co u "nie natualistów"
Offline
Możliwe. Ale metoda jest pozbawiona wszakże przemocy, co wyklucza ją z tej kategorii, którą można śmiało nazwać ''znęcaniem się' nad zwierzęciem. Po połączeniu się koń uważa człowieka za swoją strefę bezpieczeństwa. Oddalenie się od niej = niebezpieczeństwo.
Offline